Wzrost produkcji drobiu w Polsce musi być skorelowany ze wzrostem jakości

wtorek, 10 września 2013 05:11

Od 2004 roku, czyli od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, krajowa produkcja drobiu, jak podaje raport GUS za 2012 r., wzrosła ponad 2,5-krotnie, a eksport ponad 12-krotnie. Mięso drobiowe jest eksportowane, głównie do krajów Unii Europejskiej, gdzie ostre kryteria obecności związków chemicznych poddane są niezależnej od producenta i organizacji handlowej, skutecznej kontroli.


Zakłady krajowe, które już przystąpiły do sytemu QAFP, oraz te które są w trakcie procedury rejestracji, to jedne z największych zakładów drobiarskich posiadających duży udział w eksporcie drobiu. „System QAFP nie tylko spełnia wymagania konsumenta polskiego, ale zwiększa bezpieczeństwo jakościowe produktów eksportowanych”, mówi nasz rozmówca Maciej Przyborski, v-ce prezes Krajowej Rady Drobiarskiej.

Polska stała się pierwszym producentem mięsa z kurcząt rzeźnych w Europie. Wzbudza to podziw, ale także tworzy wiele pytań np. co do jakości produkowanego drobiu na masową skalę. W co i komu konsumenci mają wierzyć?

Maciej Przyborski, v-ce prezes Krajowej Rady Drobiarskiej: Trudno jest przekonać konsumenta, który słuchając sensacyjnych doniesień o powszechnym stosowaniu antybiotyków w chowie brojlerów, uwierzył w zapewnienia składane przez przedstawicieli branży. Krajowa Rada Drobiarska, którą reprezentuję, w tej nierównej dyskusji, uważana jest za lobbujący, a więc stronniczy głos, często więc z góry skazany na niepowodzenie. Jednak uważam, że podejmować dyskusję należy, bo nie brak nam merytorycznych i obiektywnych argumentów.





Spożycie mięsa z kurcząt w Polsce niedługo dojdzie do 30 kilogramów na mieszkańca, choć mamy jeszcze długą drogę do liderów światowego spożycia (USA ponad 45 kg, Brazylia ok 50 kg, Bliski Wschód ok 60 kg). W tym stanie rzeczy na pierwszy plan działania wysuwa się kwestia jakości mięsa drobiowego. Idea stworzenia krajowego systemu gwarantowanej jakości QAFP (Quality Assurance for Food Products) wybranych produktów drobiarskich, daje szansę nie tylko na skuteczną reakcję na krytykę, ale przede wszystkim zaspokoi potrzeby wymagającego konsumenta.

Co zrobiono na przestrzeni ostatnich lat, aby tę jakość podnieść?
M.P.: Jakość zależna jest od surowca i technologii wytwarzania. Krajowe drobiarstwo może tu się pochwalić nowoczesnymi obiektami i urządzeniami, które powstały w ostatnich latach. Korzystając z funduszy unijnych, subsydiów dla grup producentów drobiu, nisko oprocentowanych kredytów dla młodych rolników, zbudowane zostały bardzo zaawansowane technicznie i technologicznie fermy. Dzięki użytym termoizolacyjnym materiałom i dobremu zarządzaniu wentylacją koszty użytkowania tych ferm są niższe niż ich odpowiedniki na zachodzie Europy powstałe kilkanaście i więcej lat temu. Inna też jest koncentracja i organizacja pracy. Krajowe fermy o skali produkcji do 500 000 kurcząt w jednym cyklu, to w praktyce niezależne przedsiębiorstwa gospodarcze prowadzone przez ludzi biznesu.

Skąd możemy mieć pewność, że tak zorganizowane fermy dostarczą nam, konsumentom, odpowiedniej jakości mięso?
M.P.: Do pracy w systemie QAFP, zakłady drobiarskie wyselekcjonowały fermy, w których normy środowiskowe, technologiczne i dobrostanowe zostały podniesione ponad standardy krajowe i europejskie. Obecnie standardem jest tucz brojlerów w czasie niecałych 38 dni do wagi przyżyciowej 2,4 kg przy zużyciu paszy 1,6 kg na kilogram masy ciała. Aby uzyskać takie średnie parametry musi być stosowana w pełni zbilansowana pod względem ilości białka i poziomu energetycznego pasza. Dziś wykorzystując dostępne z całego świata surowce, w tym przede wszystkim wysoko białkowo i dobrze strawną soję, potrafimy zapewnić szybki wzrost ptakom bez stosowania dodatków chemicznych stymulujących wzrost niezgodnie z prawem. Genetyka, pasza i komfort ptaków zgodny z dobrostanem całkowicie zapewniają sukces finansowy. Nawet jeśli producent chciałby stosować stymulatory wzrostu niezgodne z przepisami, takie przestępcze działanie zostanie szybko i skutecznie wychwycone i wyeliminuje fermę z obrotu poprzez system kontroli mięsa, zarówno przyżyciowy jak i poubojowy.





sCzy producenci mają interes w tym, aby wdrażać takie systemy jakości jak QAFP?
M.P.: Największymi eksporterami unijnymi są Holandia, Belgia i Węgry (blisko 200% samowystarczalności), ale w liczbach bezwzględnych to Polska (blisko 140%) produkuje i eksportuje najwięcej. Najwięcej też ma do stracenia i żaden z producentów nie będzie ryzykował utraty rynku i dobrego imienia. W skali kraju nie sposób sobie wyobrazić konsumpcji wewnętrznej wszystkiego, co produkujemy, mając na uwadze, że konsument też nie kupi nawet tańszego, ale podejrzanego z uwagi na bezpieczeństwo żywienia produktu.

Niezależnie od stosowania w produkcji norm unijnych, ważne jest dostosowanie się do potrzeb coraz wyższych wymagań jakościowych odbiorcy. To producenci muszą w swej wyobraźni wyprzedzać potrzeby rynku na kilka lat naprzód. W Polsce mamy tę łatwość, bo widzimy zaawansowane wyroby, opakowania i marketing na półkach sklepów zachodnio-europejskich. Naśladujemy dobre przykłady i mamy szansę uczenia się na cudzych błędach. Kraje, do których wysyłamy nasze towary, bronią się między innymi stosując wewnętrzne, wyższe kryteria jakościowe państwowe, a na opakowaniach informują o kraju pochodzenia sugerując , że co własne to lepsze i bezpieczniejsze.

Mięso drobiowe produkowane w systemie QAFP jest poddawane ścisłej kontroli, ale co z mięsem importowanym do Polski?
M.P.: Stworzony w Polsce system QAFP podnosi bezpieczeństwo żywienia dla wymagającego konsumenta krajowego, ale co bardzo ważne dla naszego rynku wewnętrznego, stwarza też barierę dla importu mięsa niższej jakości. Bo import do Polski już, od lat utrzymuje się na niewielkim poziomie 30 do 50 tysięcy ton rocznie. Zagrożeniem rynkowym, będzie rozpoczynający się w tym roku import do unijny z Ukrainy. Kontyngent wyznaczono na 50 tysięcy ton rocznie co wydaje się niewiele, ale trzeba zauważyć, że po raz pierwszy w historii Unii, będzie to import świeżego mięsa! A nie mrożonego jak z Brazylii czy Tajlandii. System QAFP będzie więc dla importera wyższą poprzeczką do przeskoczenia. A najbliższym Ukrainie tranzytowo krajem jest Polska, przy rozwoju szybkich dróg ekspresowych, logistyka będzie łatwa, a ceny z uwagi na tanie zasoby zbożowe, konkurencyjne.

Jaki zatem powinien być kierunek dalszych działań?
M.P.: Należy dalej rozwijać produkcję, ale bezwzględnie należy równolegle podnosić jakość produktów, wyprzedzając nawet standardy europejskie. System QAFP w strategii jego twórców i na życzenie rynku, gdzie już w drugim roku funkcjonowania, jak wykazała przeprowadzona ankieta, pozyskał wielu zwolenników po stronie konsumentów i kupców sieciowych i hurtowych, w swojej strategii będzie ewoluował w kierunku rozszerzenia na nowe produkty. Już nie tylko kulinarne mięso z piersi kurcząt brojlerów, ale i poszukiwane dziś pozostałe elementy tuszki i sama tuszka, pochodzące z ferm pod specjalnym nadzorem i spełniających założone przez ekspertów warunki będą proponowane do akceptacji Ministerstwa Rolnictwa. Proces rozszerzenia zeszytów branżowych będzie jednak musiał mieć solidne podstawy merytoryczne, aby nowe produkty QAFP mogły zostać uznane za wiarygodne przez konsumenta.