Instytut Weterynaryjny pracuje nad szybkim testem na wykrycie ASF

poniedziałek, 04 maja 2015 10:42

Instytut Weterynaryjny w Puławach pracuje nad szybkim testem wykrywania wirusa afrykańskiego pomoru świń – poinformował na zeszłotygodniowej konferencji prasowej w Warszawie dyrektor tej placówki Krzysztof Niemczuk. Test powinien być gotowy na początku przyszłego roku.


– Od ponad roku zwalczamy afrykański pomór świń. Według oceny Światowej Organizacji Zdrowia realizujemy ten program skutecznie, choć do uwolnienia się od tej choroby trochę czasu pozostało. Jest to choroba bardzo skomplikowana – zauważył minister rolnictwa Marek Sawicki.

Na ASF nie ma szczepionki, chore zwierzęta zabija się. – Mamy bardzo wiarygodny system badań i przebadaliśmy bardzo dużo próbek – ponad 60 tys. jesteśmy w stanie w najbliższym czasie opracować nowe metody badawcze, które odciążą budżet państwa – powiedział Niemczuk.





Na razie opracowywana jest metoda – jedna jest oparta o test immunochromatyczny, a druga biologię molekularną – wyjaśnił dyrektor. Podkreślił, że podstawową sprawą jest wiarygodność testów. – Mam zapewnienie ministra, że będzie uczestniczył we współfinansowaniu takiego programu – powiedział szef Instytutu. Dodał, że jest po rozmowach w tej sprawie z kilkoma korporacjami.

Chodzi o to, aby test był na tyle prosty, aby lekarze w terenie, a nawet hodowcy czy weterynarze w zakładach mięsnych mogli zbadać mięso lub świnie wstępnymi metodami, tak by do Instytutu trafiły tylko próbki podejrzane czy niepewne. Wówczas badanie próbek na ASF będzie tańsze – tłumaczył Niemczuk. – Pod koniec tego roku lub na początku przyszłego będziemy w stanie taki program złożyć i w ciągu 2-3 lat spróbować wdrożyć w Polsce badania terenowe w zakresie afrykańskiego pomoru świń. Będzie to jedna z niewielu prób na świecie – zaznaczył Niemczuk.

Główny Lekarz Weterynarii Marek Pirsztuk przypomniał, że od środy (29 bm.) wchodzi w życie program bioasekuracji. Dotyczy on części województwa podlaskiego, tzw. strefy zagrożenia, w której wykryte zostało dotychczas 57 przypadków u dzików i trzy ogniska u świń. Jak poinformował Pirsztuk, obszar zagrożenia od północy na południa ma ok 65 km długości i od granicy wschodniej ciągnie się w głąb kraju na ok. 22-23 km. Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w strefie zagrożenia jest ok. 350 gospodarstw utrzymujących łącznie ok. 2,5 tyś. świń.

Rolnicy tej strefy, którzy utrzymują świnie będą musieli dostosować swoje gospodarstwa do wymagań bioasekuracji do 29 maja 2015 r. Chodzi m.in. o zabezpieczenie gospodarstwa przed kontaktem zewnętrznym. Rolnicy, którzy nie spełnią warunków, dostaną nakaz uboju zwierząt, za co otrzymają odszkodowanie. Natomiast rolnicy, którzy dobrowolnie zrezygnują z chowu świń dostaną rekompensaty.





Szef weterynarii zapewnił, że wirus afrykańskiego pomoru świń (ASF) jest pod kontrolą. A wszystkie przypadki zakażenia nim miały miejsce w woj. podlaskim, w pobliżu polsko-białoruskiej granicy, w strefie zagrożenia, która obejmuje niektóre gminy w powiecie sejneńskim, augustowskim, białostockim oraz sokólskim. Pierwszy przypadek ASF w Polsce wykryto w połowie lutego 2014 r.

Pirsztuk poinformował także o wystąpieniu w Stanach Zjednoczonych nowej jednostki chorobowej jakim jest psia grypa. Psy zarażają się od koni i od ptaków. Chorobę tą można stwierdzić tylko za pomocą badań, ale jest na nią szczepionka - dodał Niemczuk. Choroba ta na razie nie wystąpiła w Polsce. Nie chorują na nią ludzie.

Weterynarze przestrzegali także przez kleszczami. Jest ich dużo, bo zima była ciepła. Najbardziej niebezpieczna dla człowieka jest przenoszona przez te owady borelioza.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl